niedziela, 17 lutego 2019

Martwiące obserwacje świata kolekcjonerskiego cz. 1, czyli o zawyżonym ego, cenach i braku kultury

Hej kochani! Dawno nie pisałam, ale jak być może niektórzy zaobserwowali, wróciłam do hobby na poważnie, zaczęłam brać zamówienia na akcesoria, wyrabiam je też na zamówienie. Ale nie o tym jest post, jedynie będę przeplatać go zdjęciami moich ostatnich prac.


Jak niektórzy zapewne wiedzą, siedzę aktywnie (z przerwami) w hobby od 2013 roku - wtedy powstała pierwotna wersja tego bloga pod nazwą Amore Cane, w którym początkowo figurki miały być tylko dodatkiem. Brak możliwości jazdy konnej był jednak tym, co pociągnęło mnie w modele na stałe - stanowiły namiastkę tego, czego nie mogłam mieć. Choć teraz jeżdżę regularnie już 2 lata (a ogólnie dłużej), figurki dalej goszczą w moim pokoju, a ja wracam do hobby rozwijając się w tackmakingu.


I co zaobserwowałam przez ten krótki (bo ja wiem, miesiąc czy dwa?) okres gdy znowu jestem aktywna?
Zostali starzy wyjadacze, których znam z forum, blogów, czy innych mediów. Jest też masa nowych - wiadomo, ludzie się przemieszali. A w tych nowych widzę bardzo martwiąc trend zawyżonego ego, oczywiście nie u wszystkich.
To, że na początku musiałam się zaznajomić z tym, jakie są aktualnie ceny, przyznawałam na grupach bez bicia. Ale to, jakie mniemanie i cenniki mają niektóre osoby, przechodzi moje pojęcie.
I nie, absolutnie nic mi do tego, że ktoś sprzedaje coś nikłej jakości, nierealistyczne. Każdy się kiedyś uczył a takie akcesoria mogą być świetne do zabaw. Nie każdy ma w priorytetach kupowanie rzeczy LSQ.


Tak zostałam powitana za zwrócenie uwagi o komizm cen. Ten sam kantarek, wersja z RR i bez RR. Wersja pierwsza za 25zł, druga za 70, cena okuć w przeliczeniu na jeden kantar to około 8zł. Komiczne, czyż nie? A gwarantuje, że amerykana nie będzie obchodziło, że kupiłaś wstążke w jego kraju, a Rosja i USA to potęga, nie opłaca im się ściągać od noname z naszego kraju, gdy łącznie mają pewnie więcej samych artystów hobbystów koników niż my całego aktywnego grona kolekcjonerskiego które gdzieś tam widać. Tak, dla nich wszystkich jesteśmy noł nejmami. Na cały kraj jest może kilku tackmakerów (na pewno moja imienniczka z SS Saddlery i nie jestem pewna co do kilku osób) i customizerów liczących się na rynku zagranicznym. Sprzedanie czegoś za granice naszego kraju nie jest takie proste, jak się co poniektórym wydaje, sama zaczęłam się ogłaszać, obserwuję ceny na ebayu, grupach, MHSP i paru innych miejscach.


Wracając, taki Rosyjski, Amerykański czy inny zagraniczny tackmaker może sobie na takie ceny pozwolić. Dlaczego? Bo jest znany. Dlaczego niby jakiś Polaczek, Czech, Niemiec czy ktokolwiek inny wie o jego istnieniu? Bo jest znany.
I ciężko na to sobie zapracował, by znanym być.


Gwarantuje, że pomniejszy zagraniczny artysta nie ma takich cen. Owszem, wyższe niż w Polsce, bo tam są inne ceny, zarobki, standardy życia. Chociaż u nas ładne wyroby też wchodzą powoli na coraz to wyższe ceny, na pewno też dużym przełomem jest dostępność rio rondo na monocerusie. Tylko czołówka, swego rodzaju elita, może sobie pozwolić na takie ceny. Ale też ich wyroby nie rzadko kupowane są z myślą o live show.


Nie jest to atak personalny na tą konkretną jednostkę - zdecydowałam się wykorzystać to jako przykład, ale widzę tego o wiele więcej. Brak szacunku, pokory, kultury, ego potocznie mówiąc, wywalone w kosmos. Nie jestem i nigdy nie byłam cebulą. Ale też wiem, gdy coś nie jest warte swojej ceny. Za to rozwiązywanie problemu zwrócenia uwagi blokiem jest bardzo "dojrzałe".


Zjawisko to obserwuję nie tylko w tackmakingu. Ba, nawet nie tylko w modelarstwie, gdzie wczoraj poddenerwowała cały polski team alicii online (którego częścią jak niektórzy może wiedzą, jestem) pewna osoba z zerowym szacunkiem, ale to już nie na temat. Customy początkujących za ceny profesjonalistów, tack który nadaje się tylko do zabawy za cene LSQ, oszustwa, kombinatorstwo, nierzadko upieranie się przy absurdach, brak kultury, nawet do starszych czy bardziej doświadczonych (i nie, nie uważam się ważniejsza, bo mam te rocznikowe 19, jestem takim samym człowiekiem jak wszyscy, ale mam wrażenie, że pewne wartości się zatracają...) - ludzie, co jest? Mam wrażenie, że te kilka lat temu było tego masę mniej i o wiele ciężej było spotkać gbura w naszym community.


I myślę, że inne refleksje zostawię sobie na kolejne części moich obserwacji. Zostawiam was z moimi luźnymi przemyśleniami - dlaczego? Czy naprawdę ta ociupina kultury, nawet jeśli macie totalnie odmienne zdanie tak bardzo was zaboli? Nikogo przecież nie zmusimy do zmiany poglądów na siłę, nawet jeśli naszym zdaniem są złe, bo przecież to działa w obie strony. Za to od szacunku do drugiego człowieka nikt jeszcze nie umarł...

Buziaki, Julka

5 komentarzy:

  1. Mimo, że to temat częściowo tabu, muszę się zgodzić. Dobra, powiedzmy sobie szczerze, nie jestem nie wiadomo kim, moje "chwile światłości" już zgasły i prawie nikt nie kojarzy mnie już z bloga czy zdjęć. Ale mimo tego jak bardzo słowo "dziecko" doskonale mnie opisuje, cieszę się, że pojawiłam się w kolekcjonerstwie te kilka lat temu, a nie teraz.

    Wtedy mimo, że ludzi było mniej, kolekcjonerstwo nie było bardzo rozwinięte.. To wszystko było bardziej ogarnięte, ludzie mimo, że już dawno przekroczyli próg młodzieżowy mieli wiecej pokory i skromności niż obecnie nowopojawiające się osoby.

    I niestety, sama może nie mam teraz super niskich cen, ale prawda jest taka, że nie sprzedaję jak niektórzy modeli BODY jako CUSTOMY. Czy naprawdę pociapanie konika farbką bez jakiejkolwiek wiedzy sprawia, że jest on więcej warty? Jeśli chodzi o akcesoria, w 2016 roku elementy z Rio Rondo nie były TAK ŁATWO DOSTĘPNE w Polsce jak teraz, za co należy podziękować Capricorn, bo to właśnie ona sprowadza je do Monocerusa. Wtedy, kantarek z takimi okuciami, kupiłam za 20 zł, obecnie niektórzy liczą kosmiczne ceny.

    Znaczy, zdaję sobie sprawę, że rękodzieło nie jest w Polsce tak dobrze doceniane jak w innych krajach. Ale warto by każdy liczył siły na zamiary, tutaj, nie porównywał cen z USA do cen w Polsce.

    Pozdrawiam!
    ~Skrzat Ogrodowy (dawniej Zafira)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni popieram! Nawet trochę tęsknię do takiej społeczności jaka była kilka lat temu...

      Usuń
  2. Również w pełni popieram. Także należę do grona "wcześniejszej ery", pamiętam kiedy było w tym niewiele osób - i znaczna większość z nas wtedy przede wszystkim naprawdę się tym przysłowiowo "jarała", a nie tylko zbierała bo tak...
    Teraz mam wrażenie że jest pełno osób, które zupełnie nie zwracają uwagi na "wartości" hobby. W sensie, po prostu teraz, kiedy jest większa dostępność do wszystkiego, ludzie po prostu przywykają, zwłaszcza ci najmłodsi. Dlatego często myślą, że skoro dużo osób np. robi customy i dość drogo sprzedaje, to ja też pomaluję i na pewno ludzie się rzucą. Nie zwracają uwagi ile te inne osoby poświęciły czasu, aby dojść do takich umiejętności i cen. Ba, często nawet nie patrzą na umiejętności, kunszt wykonania, detale... Nie potrafią wytrzymać i pouczyć się chociaż kilka miesięcy, aby dojść na jakkolwiek wartościowy poziom. Dlatego - nie ma co ukrywać - na rynek trafiają często coraz to gorsze rzeczy, i tutaj wracamy do punktu "on wystawił takie to ja też" i mamy błędne koło...
    Ale niestety, może to tylko moje odczucie, ale mam wrażenie że niektórzy "wyjadacze" też zmienili się na gorsze. Ale to już zupełnie inna kwestia

    Ja też bardzo bym chciała aby tamte czasy wróciły. Prawie każdy każdego znał, była milsza atmosfera, większa radość ze zdobycia jakiegoś plastikowego cudeńka, brak oszustw i dram... Szkoda, że nie może zrobić się PUF i naprawić wszystkiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do wyjadaczy - mam wrażenie że teraz jest mniejsza otwartość a większe zacieśnianie się w swoich kręgach (no, może jeszcze coś zauważyłam, ale to sobie zostawiam do dalszej obserwacji, czy tak faktycznie jest, czy mi się przywidziało), może jeszcze za krótko do powrotu obserwuję, by zobaczyć coś więcej. I w tym im się nie dziwię, bo też z ogółem jako takim który odtrąca a nie przyciąga nie mam zbytniej ochoty się bardziej niż formalnie integrować - oczywiście, są osoby, które są w porządku, ale jak się spojrzy na całokształt... no właśnie, to już zdecydowanie nie to co kiedyś :/

      Usuń

Każdy komentarz motywuje do dalszej pracy. Miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia