poniedziałek, 28 maja 2018

Breyer Traditional GG Valentine

Hejo!

Standardowo oznajmiam, że żyję. Będę bardziej żywa po zakończeniu wystawiania ocen, a już tak całkowicie to po egzaminie zawodowym praktycznym (28 czerwca). Niestety nawaliło mi się dużo spraw z życia prywatnego.

Za to mogę powiedzieć, że byłam na pyrkonie i bawiłam się świetnie, zdecydowanie każdemu polecam. Później zrobię bardziej obszerny wpis na temat moich wrażeń co do tego wydarzenia, oraz zdobyczy :) Idealnie nie było, ale za rok definitywnie jadę ponownie.

Modele idą w odstawkę na dłuższy czas. Niestety mam inne wydatki, a spotkania z ludźmi są jednak powyżej plastikowych koników, tak samo jak pojechanie na obóz czy kupienie czegoś do prawdziwy koni (aktualnie chętnie wymieniłabym sztylpy i sztyblety... i mogłabym tak jeszcze powymieniać...), jak i ogólnie mam jakąś tendencje do tego że te hobby które sprawiają mi najwięcej radości są dość kosztowne, o zgrozo, a pieniądze na drzewach jakoś rosnąć nie chcą... eh, a niby są z papieru.

No ale, przechodząc już do rzeczy, dzisiaj przedstawiam wam model firmy breyer, w skali traditional, rzeźbiony przez panią Brigitte Eberl, sprzedawany razem z źrebakiem Heartbreakerem, o którym post już się pojawił.

Mianowicie przedstawiam wam GG Valentine na moldzie Giselle!


Mój egzemplarz niestety ma niewielkie otarcie na zadzie, jak zresztą spora grupka moich modeli jakiś czas temu w pewnych niezbyt przyjemnych okolicznościach nabawiło się rys, a kilka (na szczęście tanich, niefirmowych) połamało... eh, przykra sprawa nie do poruszenia na blogu. 


Walentyna jest moim zdaniem modelem zdecydowanie wartym uwagi, co pewnie nie tylko ja zauważyłam, gdyż jest dość popularna, jeśli można to tak nazwać. Model jest portretem gniadej klaczy rasy meklemburskiej, startującej w skokach przez przeszkody.

 


GG Valentine w rzeczywistości - źródło zdjęć klik.


Uważam że jest dość dobrze odwzorowana. Model ma zdecydowanie dobrą rzeźbę - zaznaczone mięśnie, klatka piersiowa.


Warto zwrócić uwagę, że breyer nie spalił sprawy z odmianką na głowie klaczy - jest dokładnie taka sama, jak u oryginału.



Oko całkowicie czarne. Poza tym, malowanie jak na firmowe jest całkiem dobre.


Bardzo sympatyczny detal, zaznaczone piętno rasy.


Kasztany możemy znaleźć na wszystkich czterech nogach.



Wyrzeźbione strzałki, zaznaczona płeć.


No i mamy dość dobrze oddane detale dolnej części łba.


Co sądzicie o tym modelu? Macie go w swojej kolekcji?
Pozdrawiam ^^

4 komentarze:

  1. Jakoś mnie do niej nie ciągnie, ale jak kiedyśtam wypuszczą Giselle w innej maści to mooożee :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Model jest bardzo ładny i szczegółowy. Mogłabym na nią patrzeć i patrzeć. Jedyne do czego mogę się przyczepić to to, że na prawdę jej znak na zadzie wygląda inaczej. Zdjęcia super, post ciekawy (zresztą jak zawsze). Czekam na HeartBreaker'a
    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heartbreaker już był, o czym wspomniałam w poście :)
      https://whitearabianstudio.blogspot.com/2017/09/breyer-traditional-heartbreaker.html

      Usuń
  3. Bardzo ładna klaczka. Szkode że nie zbieram breyerów. Może kiedyś kasa wyrośnie na drzewach XD

    Pozdrówki Aneta=)!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje do dalszej pracy. Miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia